wtorek, 1 listopada 2011

Wszystkich Świętych .



Dzisiaj jest święto szczególne, ponieważ chyba każdy miał kogoś bliskiego, kogo musi dzisiaj odwiedzić na cmentarzu. Usiąść na ławce,wsłuchać się w ciszę dnia i w myślach stoczyć rozmowę z Bogiem. Modlitwę o lepsze jutro...
        Ja dzisiaj mam do odwiedzenia parę grobów. Na cmentarzu w Chorzęcinie leży mój pradziadek.  Zmarł dziewięć lat temu. Miałam wtedy sześć lat ale do dzisiaj pamiętam jego zapach. Zapach mięty i papierosa. To jak siedział przy kominku albo codziennie w garniturze przed telewizorem.  Pamiętam, że zawsze Go pytałam:
-Dziadku czemu zawsze chodzisz w garniturze,przecież nie ma dzisiaj żadnej szczególnej okazji.
On odpowiadał:
-Słonko każdy dzień jest świętem, ponieważ żyjemy. Trzeba to uczcić.
Wtedy tego nie rozumiałam, dziś te słowa mają dla mnie głębszy sens.
        Drugim miejscem, do którego dzisiaj zajrzę jest cmentarz na Dąbrowie. Na wsi gdzie mieszkała moja mama, gdy była dzieckiem. To właśnie tam pochowana jest moja babcia. Niestety ja nie zdążyłam jej poznać. Moja babcia była ciężko chora na serce, zmarła w najgorszym okresie dla mojej mamy. Gdy ta miała 17 lat, babcia zostawiła ją .  W okresie , w którym najbardziej potrzebuje się matczynej miłości, mojej mamie jej zabrakło. Znam babcię ze zdjęć. Miała dlugie włosy do kolan i na każdym zdjęciu szeroki uśmiech. Była piękna. ..  Wiem, że babcia czuwa nad moją mamą i jej bliskimi. Świadczy o tym wiele znaków. Dzięki mojej babci mama przeżyła wypadek, w którym zginął pijany kierowca. Długa historia wiąże się  z moją babcią i tym, że moja mama miewa prorocze sny. To dzięki temu tak bardzo zainteresowałam się zjawiskami paranormalnymi i duchami.  Wierzę, że istnieje drugie życie , gdy kończy się nasze pierwsze. W końcu wszyscy spotkamy się razem TAM u góry , bo inaczej nic by nie miało sensu ...
Obok mojej babci na cmentarzy leży brat mojej mamy, Leszek.  Teraz miałby ok. czterdziestu paru lat. Zmarł, gdy miał siedemnaście.  Cierpiał na chorobę zaniku mięśni. Gdy zanikł mięsień serca nic nie dało się już zrobić . Przestał oddychać...  Więc i jego nie zdążyłam poznać.  Choroba ta jest przekazywana genetycznie i właśnie w ten sposób przekazała ją moja ciocia, siostra mamy swojemu synowi Filipowi. Filip ma dziewiętnaście lat i cierpi na zanik mięśni. Nie może się ruszać. W tamtym roku przesiadywałam u niego w szpitalu prawie codziennie przez dwa tygodnie. Raz przestał całkowicie oddychać. Mama biegała po szpitalu i szukała księdza, by oczyścił go z grzechu. Na szczęście mój kuzyn żyje. Teraz leży w domu i to maszyny oddychają za niego. Żyje. Ale co to za życie  ?
Wcześniej nie mówiłam o tym, nie wspominałam, ponieważ nie widziałam sensu ale teraz  może  chociaż jednej osobie otworzy to oczy na życie. Idźmy, zapalmy znicze  na grobie bliskich i cieszmy się tym, że żyjemy.

http://andzia-i-nieborak.blog.onet.pl/ To jest blog kobiety, która wygrała konkurs na bloga roku . Cierpiała na raka ale opisywała to w sposób dość zabawny . Warto wejść i przeczytać pare wpisów. Ostatnie to wpisy jej męża , Rysia.  Andzia niedawno zmarła ale pamięć o niej pozostanie na zawsze. Czytałam nie raz tego bloga. Otwiera oczy..

4 komentarze:

-Czytam i odpisuję na każdy komentarz, dlatego też nie musisz zachęcać mnie do wchodzenia na swojego bloga.
Dziękuję, że jesteście i doceniacie moją pracę :)